Kruszwica - Ostrowo

8 min

Dwa i pół wiatraka. Sporo asfaltu, trochę bruku i nieco piasku. Wszystko z odrobiną historii.

Scriptio Superior

Kruszwica • 0.0 km
Łęg • 8.0 km
Chrosno • 11.5 km
Rechta • 17.0 km
Droga do Młyna • 18.6 km
Młyn w Młynach • 19.5 km
Miradz • 23.2 km
Wiatrak w Ostrowie • 29.6 km

Siedzę na rynku w Kruszwicy i gryzę piernika.  Nie jest to zwykły akt obżarstwa, postanowiłem organoleptycznie zbadać „co ma piernik do wiatraka”. W tym celu ruszę w podróż śladami ocalałych dwóch (i pół) kujawskich wiatraków. Nie przypuszczam, że mój wyczyn zostanie odnotowany w naukowych annałach, ale co pozwiedzam i nawpycham pierników, to moje.

  • Tło dla: Kruszwica
    0 / 29.6 km
    +1

Siedzę na rynku w Kruszwicy, otrzepuję mapę z okruchów piernika i szukam pierwszego wiatraka. Stał na wzgórzu obok Mysiej Wieży. Widać go także na archiwalnych materiałach.

Nic dziwnego, jeszcze sto lat temu skrzydła obracały się niemal w każdej wsi. Dzisiaj ostał się tylko w Chrośnie i Ostrowie. Jest jeszcze połowa w Młynach. Zostało mi akurat dwa i pół piernika. Nie ma co rozmyślać, ruszam na południe.

Po chwili przystaję koło figury, na rozstaju drogi. Zamiast jechać prosto, wąską i niebezpieczną drogą na Skulsk skręcam w lewo. Nie bez powodu ten wariant wybierają rowerzyści, którzy wybierają się na wyprawę dookoła Gopła. Jedzie się milej i bezpieczniej. Bliskość jeziora gwarantuje towarzystwo ptasich treli.

Zatem jadę. Mijam wsie i wioseczki. Asfalt jest wygodny, słońce grzeje. Obawiam się jedynie wzmagającego zachodniego wiatru. Boczne drogi kuszą, żeby odbić w stronę jeziora, ale jak na starego piernika przystało, twardo prę naprzód.

  • Tło dla: Łęg
    8 / 29.6 km

Przystaję dopiero przy byłym folwarku Łęg. Z dawnej świetności tej piętnastowiecznej wsi już niewiele zostało. Wciągnęły ją Racice i Lachmirowice. Jednak na dziewiętnastowiecznej mapie jest całkiem spora. Grunty sięgały aż za drogę Kruszwica-Skulsk. Tam znajdował się drewniany wiatrak.

Punkt na mapie, który wskazuje Łęg, nie jest przypadkowy. Jeśli zatrzymasz się przy nim, zauważysz wielki głaz. To właśnie w tym miejscu znajdował się folwark Łęg.

Jeszcze przez chwilę jadę prosto, by w Lachmirowicach wreszcie skręcić w prawo. Od tej pory droga będzie kierowała na zachód — pod wiatr.

  • Tło dla: Chrosno
    11.5 / 29.6 km

Z ulgą zostawiam główną drogę. Przekraczam nieczynną linię kolejową 231 i zatrzymuję się przy figurze Chrystusa. Stoi na okrągłym postumencie. Podchodzę bliżej. To stary kamień młyński! Sprawdzam mapę — tak, tutaj także stał wiatrak. Na pruskiej mapie zaznaczono wysokość wzniesienia — 93,6 metra nad poziomem morza.

Po chwili docieram między zabudowania wsi i skręcam szutrową drogą pod troskliwe skrzydła wiatraka. Ależ tu luksusy! Ławki, stoliki, zadaszona wiata. Pod wiatrakiem stoją tablice informacyjne. Wszystko czyste i zadbane. Miejsce stworzone na długi popas. Zatem bez ceregieli popijam kawę, zagryzam piernikiem i oglądam swoje papierzyska. Z zapisków w notesiku wynika, że jestem 90 metrów nad poziomem morza.

Wiatrak w Chrośnie doczekał się generalnego remontu. Jego historia znalazła miejsce na stronach fachowych książek. Dwie kwestie warto poruszyć. Wiatrak to „koźlak”. Jego konstrukcja oparta jest na owym nieruchomym koźle. Dzięki temu młynarz mógł za pomocą długiego dyszla obrócić konstrukcję śmigłami do wiatru.

Na starych, historycznych mapach nie ma tego wiatraka! Służył pierwotnie we wsi Rożniaty. Został odkupiony i przewieziony do Chrosna.

Zamykam notesik. Starczy tych wykładów! Najadłem się do syta, opiłem kawą i ruszyłem na zachód.

Do wsi Sukowy, prowadzi asfaltowa droga o zróżnicowanym stopniu erozji. Niektóre odcinki są idealnie równe, inne wymagają slalomu między głębokimi dziurami. Bez przeszkód docieram do Suków, gdzie skręcam w lewo — na Rechtę.

W parku znajduje się grób właściciela majątku — Józefa Leclercq. Interesująca postać. Niemiec urodzony w Belgii, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości przyjął polskie obywatelstwo. Gospodarował wzorowo. Majątek w Sukowach miał nawet turbinę elektryczną.

  • Tło dla: Rechta
    17 / 29.6 km

Kieruję się wciąż na zachód. Pod wiatr. Gdzieś w połowie odcinka do Rechty przecinam kanał Ostrowo-Gopło. Jeszcze kawałek drogi.  Drewniana tabliczka zachęca, żeby odbić do drewnianego kościółka w Rechcie. Zanim tam pojadę, zerkam na starą mapę. W miejscu, gdzie dzisiaj hula wiatr, stały zabudowania. Wśród nich 97 metrów nad poziomem morza był i wiatrak.

Drewniany, barokowy kościółek powstał w roku 1753. Według jednej z legend wybiło tutaj źródełko, w którym płynęła uzdrawiająca woda. Kapliczkę zbudowano dla wiernych, którzy gromadzili się przy cudownym miejscu. Obok kościoła stoi pusta studnia. Niestety, Kujawy od lat trapi susza. Ze świecą szukać jakiegokolwiek źródełka. Jak dobrze, że zabrałem zapas wody. Przez całą trasę nie widziałem żadnego sklepu spożywczego.

  • Tło dla: Droga do Młyna
    18.6 / 29.6 km
Piasek

Wracam na główną drogę. Ciągle pod wiatr. Asfalt trochę mi zbrzydł, niecierpliwie wyglądam polnej drogi, która zaprowadzi mnie do młyna. Jest! Skręcam w lewo i natychmiast grzęznę w piachu. Masz ci los! Przez chwilę waham się, żeby wrócić na asfalt. To tylko kilometr dłużej.

+0.7 km

Nie ma mowy! Między drzewami majaczy ceglany kadłub wiatraka. Ten widok dodaje mi skrzydeł. Brnę naprzód. Po chwili walki z piachem docieram do rozwidlenia dróg. Może spróbować skręcić w prawo? Wydaje mi się, że trochę dalej ta piaszczysta droga nieco się cywilizuje. Nic z tego — korpus wiatraka widać coraz bliżej. Jadę prosto. Droga zaciera się. Jadę właściwie szeroką, trawiastą miedzą. Przynajmniej nie grzebię się w piaskownicy.

Na ostatnich metrach droga skręca, tracę wiatrak z oczu. Docieram do asfaltu, skręcam w lewo i znów go widzę. Opieram rower o drzewo i idę przywitać się z wiatrakiem. O! Holender. Stoi w szczerym polu, 103 metry nad poziomem morza.

  • Tło dla: Młyn w Młynach
    19.5 / 29.6 km

W szczerym polu ostał się zaledwie ceglany korpus. Nie ma już śmigieł ani obrotowej czapy. Taki typ wiatraków zaczęto budować na ziemiach polskich dopiero w czasie zaborów. Nie były często spotykane. Były stosunkowo drogie w budowie, traktowano je jak element „obcy”, który wprowadzili niemieccy osadnicy.

Studiuję notesik. Wiatrak został zbudowany w 1911. Służył aż do lat 70. dwudziestego wieku. Przygryzam połowę piernika i drapię się po brodzie. Historia wsi Młyny sięga dwunastego stulecia. Już wtedy nazywano je Młynami. Tyle że w owych czasach, młyny były poruszane nurtem wody — strumienia, rzeczki. Jak zmienił się krajobraz od tamtych czasów.

Zjadłem połówkę piernika, czas wracać do wsi.

Ze wsi ruszam w stronę Miradza. Wiatr nie ustaje. Po drodze znów spotykam smutne resztki linii kolejowej 231. Na chwilę zbaczam z drogi, żeby obejrzeć opustoszały, niszczejący budynek dworca kolejowego.

Bruk

Przede mną zielenieją lasy miradzkie. Mam nadzieję, że osłonią mnie trochę od wiatru. Owszem, tak się stanie, ale nic za darmo. Wygodny asfalt się kończy. Zaczyna się stary, pruski bruk. W akompaniamencie klekoczących błotników rozpoczynam prywatny etap Paris-Roubaix.

  • Tło dla: Miradz
    23.2 / 29.6 km

Wystartowałem z pozycji lidera, ale dojechałem daleko za peletonem. Nie mam pomysłu na ten bruk. Po kamieniach — trzęsie. Piaszczysta ścieżka obok drogi — latówka — jest zbyt piaszczysta na sensowną podróż. Albo podskakuję na kocich łbach, albo ślimaczę się w piachu. Roztrzęsiony wpadam do Miradza. Odpoczywam chwilkę przy nadleśnictwie. Sprawdzam, czy nic nie odpadło od roweru. Nie odpadło — mogę jechać dalej.

Przy krzyżu i stojącą za nim przeszkloną figurą Matki Boskiej skręcam w prawo. No nie, znowu bruk! Na szczęście kończy się po chwili, a ja już łagodnie toczę się asfaltem.

Drzewa szumią, powietrze pachnie. Czasami przemknie jakiś czworonożny mieszkaniec lasu. Sporo tu jeleni, danieli, saren i dzików. Czasami trafi się i pospolita dwunożna świnia, która zostawi po sobie puste butelki. Na tle zaśmieconych kujawskich poboczy, las wygląda czysto i schludnie.

Oprócz walorów przyrodniczych skrywa wiele historycznych zagadek. Między drzewami zachowały się cienie kujawskich megalitów, potężnych grobowców, które usypano jakieś pięć tysięcy lat temu. Trzeba trochę wysiłku, żeby odnaleźć ich grzbiety. Są, czekają cierpliwie.

Dzisiaj w lesie panuje sosna, ale dawnej królowały tutaj potężne dęby. To pewnie dlatego miejscowego rozbójnika nazwano Dąbkiem. Jego banda rabowała bogatych, nie oszczędzała biednych. Koniec końców zbójnika powieszono, ale skarb przepadł. Wielu śmiałków bezskutecznie próbowało dobrać się do złota rabusia. Ja chwilowo mam inne plany. W torbie został ostatni kawałek piernika. Głodny jak wilk, jadę do Ostrowa.

  • Tło dla: Wiatrak w Ostrowie
    29.6 / 29.6 km
Szuter

Na ostatnich kilometrach wstępuje we mnie jakiś czort i daję dyla między drzewa. Jeśli wolisz jechać asfaltem, wolna droga! Wyjdzie niecały kilometr dłużej.

+0.7 km

Mija mnie po raz pierwszy, od nie wiem ilu kilometrów, pojazd mechaniczny — głośny motorower. Wkrótce ginie w chmurze błękitnych spalin i znów jadę sam. Po chwili skręcam w prawo i zaraz za drzewami znów w prawo.

Widzę, jest! Dumne 106 metrów nad poziomem morza stoi „koźlak” w Ostrowie. W odróżnieniu od swoich towarzyszy z Chrosna i Młynów ten jest ogrodzony metalową siatką. Chodzę dookoła i podziwiam go z bezpiecznego dystansu. Chyba jest w przyzwoitej kondycji. Twardy z niego zawodnik. Wiatrak zbudował w roku 1803 cieśla ze Strzelna Jan Gotlib Ginder. A wcześniej? W dokumentach historycznych zachowały się informacje, że w Ostrowie wiatrak stał już w piętnastym wieku. Nie bez powodu zapisywałem sobie wysokości tych wszystkich pagórków. Wiatrak stoi w najwyższym punkcie wsi — całkiem możliwe, że w tym miejscu znajdował się ten pierwszy, piętnastowieczny „koźlak”.

Sięgam do torby i pochłaniam ostatni kawałek piernika. Należy mi się dawka cukru i kalorii. Muszę nabrać siły, żeby wrócić do domu.

Winny jestem wyjaśnienia, co ma piernik do wiatraka. Piernika nie da się zwiatraczyć, ale wiatrak — owszem — potrafi się pięknie spierniczyć. Ot, cała filozofia.

Dużą część tej trasy przejechałem razem z Anią i Tomkiem. Dziękuję za towarzystwo i kawę!

Teraz czas na Ciebie!

Zaplanuj swoją własną przygodę!

Opis zaktualizowany 1 miesiąc temu.

✓ Aktualne
28 kwietnia 2026 1 maja 2026
Pobierz plik GPX

Pobierając plik akceptujesz regulamin serwisu manowce.com.

Twój plan jest pusty.
Dodaj punkty klikając ikonę przy etapach wyprawy.

Obliczanie parametrów wyprawy…

Bibliografia

Podobną podróż opisałem w mojej książce „Kujawy na kole”.

  • Prarat, M. (2023). Młyny wodne, wiatraki i kieraty w XIX i 1. połowie XX w. na terenie Pomorza (w granicach dawnych Prus Zachodnich). Technika i architektura. Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. https://doi.org/10.12775/978-83-231-5155-5
  • Prarat, M. (2022). Wiatrak koźlak w Chrośnie z końca lat 60. XVIII w.: jego dzieje i problematyka konserwatorska. Muzeum Etnograficzne w Toruniu : Towarzystwo Miłośników Torunia.
  • Święch, J. (2001). Wiatraki : młynarstwo wietrzne na Kujawach.