Inowrocław - Skalmierowice

10 min

Kręta trasa brzegiem Starej Noteci. Historyczna podróż bocznymi drogami

Scriptio Superior

Mątwy • 0.0 km
Krusza Zamkowa • 2.6 km
Krusza Podlotowa • 5.0 km
Ludzisko • 7.0 km
Leszczyce • 12.0 km
Kościelec • 16.0 km
Węgierce • 20.4 km
Sielec • 22.5 km
Kołuda Wielka • 24.8 km
Kołuda Mała • 26.2 km
Skalmierowice • 28.8 km

Wiem, jak wygląda piekło rowerzysty. Między kotłami ze smołą pędzą diabły na hulajnogach elektrycznych. Wszędzie szczerzą się wysokie krawężniki, dziurawe chodniki i zarwane studzienki kanalizacyjne. Rozmyślam o tym zawsze, gdy w Mątwach jadę mostem na Noteci.

  • Tło dla: Mątwy
    0 / 28.8 km
    +1
Niebezpieczny odcinek

Tym razem się udało — przekroczyłem rzekę. Powoli uspokajam skołatane nerwy. Ejże, co mi tam piekło, przecież zaczyna się fajny, wiosenny dzień! Noteć to nie Styks, co najwyżej rzeka Lete. Starożytni Grecy wierzyli, że wypicie wody letejskiej powoduje utratę pamięci. Boję się pomyśleć jakie skutki da wypicie wody z Noteci, ale wbiłem sobie do głowy opowieść o rzece zapomnienia. Może dlatego, że o biegu Starej Noteci — mojej Lete już niewielu pamięta. Stoję u brzegu Kanału Noteckiego — prostego jak od linijki odcinka wodnego, który zastąpił meandrującą dziką rzekę. Pojadę jej śladem, może coś uda się jeszcze przypomnieć.

  • Tło dla: Krusza Zamkowa
    2.6 / 28.8 km
    +2

W 1962 roku Julian Pater odnalazł na swoim polu rzymskiego denara. Swoim odkryciem zainteresował inowrocławskie muzeum. W latach 70. archeolodzy pod wodzą wybitnej badaczki Kujaw, profesor Aleksandry Cofty‑Broniewskiej, podjęli skrupulatne badania. Kolejne frapujące odkrycia przyniosły prace dr. Józefa Bendarczyka.

Okazało się, że Paterówka — bo tak nazwano to stanowisko — leży na terenie potężnej osady. Jej mieszkańcy utrzymywali kontakty handlowe z Imperium Rzymskim. Profesor Cofta‑Broniewska uważała, że to Askaukalis, miejsce dobrze znane starożytnym kupcom rzymskim, skoro znalazło się na mapie Ptolemeusza. Oryginał mapy nie przetrwał, ale możemy korzystać ze średniowiecznych kopii.

Oglądam sobie mapę, ale nie przyda mi się bardzo. Odczytuję niektóre nazwy: „Vistula”, „Calisia”. Pośrodku niczego jest i „Askualis”. Pozostaje mi wiara, że to tutaj. Rozglądam się. Wokół rozciągają się łagodne górki i pagórki. W czyimś ogródku rdzewieje transporter opancerzony. Nuda, nic ciekawego. Na szczęście zawczasu wydrukowałem sobie szczegółową mapę hipsometryczną: zielenią zaznaczono doliny, pagórki świecą na czerwono. I dopiero teraz wszystko nabrało rumieńców.

Mdły krajobraz zamienił się w fascynujące, kolorowe płótno. Przez środek Kruszy Zamkowej biegnie szeroka, zielona dolina zaginionej rzeki — Śmierni. Nad jej brzegiem widać rdzawą kropkę. To pozostałości wczesnośredniowiecznego grodziska. Dla archeologów te tereny to ziemia obiecana.

Ale nie wystarczy coś wykopać. Jeden z moich ulubionych zabytków to… nieistniejący, dwunastowieczny kościół, który również znajdował się na terenie Kruszy Zamkowej. Co w nim takiego fascynującego? Otóż nie licząc żeliwnych gwoździ, nie pozostał po nim nawet ślad. Profesor Cofta‑Broniewska, badając cmentarz, zauważyła puste miejsce między grobami. Kontekst wskazywał, że musiał tu stać drewniany obiekt sakralny — kościół lub kaplica.

Wyrwać coś z niepamięci wyłącznie na podstawie pustego placu. Niesamowite.

Wszystkie zwierzęta są równe, pisał George Orwell. Miejsca pamięci też bywają równiejsze. Kawałek drogi za wymuskanym Askaukalis znajduje się zaniedbany, zarośnięty cmentarz. Jadę tam czym prędzej.

Na skrzyżowaniu skręcam w stronę pałacu. Zatrzymuję się przy bruku i nurkuję w przyparkowe zarośla. Przede mną stary cmentarz Nehringów — właścicieli Kruszy Zamkowej. Cmentarz niemal cały utonął w gęstym bluszczu. Wyróżnia się tylko wysoki, kamienny krzyż z niemieckimi inskrypcjami. Na froncie wykuto fragment Psalmu 90. Cisza tu i spokój, chociaż na boisku kilkanaście metrów dalej chłopaki grają w piłkę.

Kilkanaście minut temu stałem przy moście w Mątwach i oglądałem zabudowania nieczynnej cukrowni — „Zuckerfabrik Lingner und Nehring Aktiengesell-schaft”. Teraz stoję na cmentarzu, gdzie spoczęli jej pierwsi współwłaściciele. Nikt już o nich nie pamięta. Może czasami wspomni się Leona Nehringa — dyrektora cukrowni w międzywojniu i czasach okupacji. W 1931 ufundował parafii katolickiej w Mątwach dzwony nazwane imionami córek: Celina, Maria, Rita.

Sprawdzam mapę. Do Ludziska miałbym jechać zatłoczoną, asfaltową drogą. Nic z tego! Wybieram szutrową drogę przez Kruszę Podlotową.

  • Tło dla: Krusza Podlotowa
    5 / 28.8 km
Piasek

Obawiam się, że taka polna droga zawieruszy się między skibami. Niby jest zaznaczone na mapie, ale nigdy nie wiadomo. Tym razem poszczęściło mi się, droga jest przejezdna i dość wygodna. Trzęsie i kurzy, ale kilometrów ubywa. Mniej więcej w połowie drogi znajduje się kwadratowy zagajnik. To dawny cmentarz ewangelicki. Niestety, poza drzewami i wysoką, zieloną trawą nie zostało po nim żadne wspomnienie. Pamięć bywa wobec takich miejsc bezlitosna.

Jadę dalej i zastanawiam się, o co chodzi z tą Kruszą Podlotową? Skąd ta nazwa? Rozumiem wariacje Krusza: Zamkowa, Duchowna, Kleine, Grosse… No i pstryk: na mapie z 1911 stoi jak wół: “Krusza Podludowa”. Czyli Krusza pod Ludziskiem? To może mieć nawet sens. Bardzo z siebie zadowolony przyspieszam i z pewną brawurą melduję się w Ludzisku. Znowu na cmentarzu, ale to ostatni raz. Jeszcze kawał drogi przede mną. Nie ma co kusić losu.

  • Tło dla: Ludzisko
    7 / 28.8 km

W Ludzisku zawsze staram się odwiedzić cmentarz. Tuż przy bramie znajdują się murowane kapliczki rodu Mittelstaedt. Wśród nich spoczął człowiek, który uratował Mysią Wieżę — Jan Mittelstaedt. Nie ma w tym żadnej przesady. W dziewiętnastym wieku Prusacy rozpoczęli rozbiórkę ruin zniszczonego przez Szwedów zamku w Kruszwicy. Żeby powstrzymać ten (zasadniczo nielegalny) proceder Jan Mittelstaedt rozpoczął korespondencję z królem pruskim. Troszkę ubarwił i podkoloryzował, ale dzięki wzniesionemu larum Mysia Wieża ocalała. Dziękuję panie Janie!

Szuter

Z rodziną Mittelstaedt jeszcze się spotkam, ale teraz czeka mnie długi odcinek drogi na prosto na północ. Wcale nie chciałem jechać prosto. Od czasu do czasu spoglądam w lewo tam, gdzie płynie Stara Noteć. Zamiast skupić się na drodze, obserwuję kępę drzew na horyzoncie. W ich cieniu skryły się pozostałości niegdyś ogromnego grodziska. Dostępu do niego broni nie tylko rozlewisko rzeczki, ale hordy zajadłych komarów.

Przystaję na skrzyżowaniu. Może uda się podjechać bliżej? Polna droga odbija w lewo i przecina Starą Noteć. Kiedyś tam się nawet zapuściłem. Jednak niedawno droga została zamknięta. Usypano na niej pryzmy ziemi wymieszanej z gruzem. Jest nieprzejezdna.

Cóż robić, jadę dalej przed siebie. W Piotrkowicach przez chwilę pojawia się asfalt, ale później znów toczę się szeroką polną drogą. Kwitną bzy, żółci się rzepak. Nie pamiętam, kiedy jechało mi się tak fajnie. Za chwilę dotrę do najładniejszego punktu tej wycieczki.

  • Tło dla: Leszczyce
    12 / 28.8 km

Dotarłem — stoję przy nieczynnym jazie w Leszczycach. Oto nowy początek. Tutaj rozdzielono Starą Noteć i Kanał Notecki. Szerokie, równe brzegi Kanału prowadzą do Pakości. Stąd odbija od nich wątła, niemal wyschła nitka starej rzeki. Jaz zbudowano w 1882 roku. W 1973 zastąpiła go tama, wzniesiona w związku ze spiętrzeniem Jeziora Janikowskiego.

Jakie to niesamowite, malownicze miejsce! Nie licząc głośnych i potężnych psów, które sumiennie pilnują pobliskich zabudowań, słychać tylko ptaki i szum drzew. Stara Noteć jest tutaj niemal sucha. Zniszczona tama, między kruszejącymi cegłami rośnie trawa. Z zielska wystają słupki, murki, resztki konstrukcji. A jednak ten bałagan ułożył się w przedziwną harmonię.

Jak to było w Psalmie 90?

Bruk

Dość rozważań, jadę dalej. Stara Noteć przepadła między drzewami. Po prawej stronie towarzyszy mi łagodny Kanał Notecki, ale rower trzęsie jak szalony. Jadę po tarce złożonej z betonowych płyt. Za ostrym zakrętem muszę zejść z roweru. Podjazd pod drewniany most w Dziarnowie jest zabójczy, a droga zamknięta. Jakoś dałem sobie radę. Teraz czeka mnie długi asfaltowy odcinek — do Kościelca.

  • Tło dla: Kościelec
    16 / 28.8 km

Zdaje się, że asfalt przyciągnął innych rowerzystów. Śmigają aż miło. Ja przemieszczam się swoim ślimaczym tempem. Oszczędzam siły — przede mną jeszcze kilka kilometrów i paręset lat historycznej podróży.

W końcu dojechałem pod trzynastowieczny kościół św. Małgorzaty. Kujawy słyną z romańskich kościołów. Na tle swoich znanych krewniaków Kościelec wypada skromnie. Doprawdy? Przyjrzyjmy się bliżej.

A jeśli styl romański wydaje się zbyt surowy, wystarczy zerknąć na południową stronę kościoła. I voilà! Oto pojawia się szesnastowieczna kaplica św. Barbary. Zaprojektował ją Jan Baptysta Quadro, autor renesansowego ratusza poznańskiego.

Kamienny, romański kościół i renesansowa kaplica — nieźle jak na skromny Kościelec. No ale przecież mam jeszcze w kieszeni mapę hipsometryczną. Kościelec wygląda jak półwysep otoczony zielenią. Na południe widać rdzawą plamkę. To zarys wczesnośredniowiecznego grodziska. Powstało gdzieś na początku dziewiątego wieku i trwało zapewne do lat trzydziestych wieku dziesiątego.

  • Tło dla: Węgierce
    20.4 / 28.8 km
Szuter

Węgierce leżą nad Jeziorem Węgiereckim, do którego wpada Stara Noteć. Spoglądam na mapę hipsometryczną, wieś jest na brązowo-zielonej granicy. Myślałem, że oderwę się nieco od średniowiecznych klimatów, ale nic z tego. Pierwsza wzmianka o Węgiercach pochodzi z 1195 roku. Wówczas książę kujawski Bolesław Mieszkowic nadał ją potężnemu klasztorowi norbertanek w Strzelnie. Badanie archeologiczne dowiodły, że osadnictwo na tym terenie jest znacznie starsze.

Węgierce pachną mlekiem, hodują tu krowy! Pospolita mućka to na kujawskiej wsi już nieczęsty widok. Jednak jeszcze większe wrażenie zrobił na mnie zadbany park, który otacza pałac. Ładna bryła budynku jest miła dla oka, ale widok wielkiej, przeszklonej werandy budzi zazdrość. Ruszam dalej. Szeroka aleja prowadzi mnie w stronę wsi Sielec.

  • Tło dla: Sielec
    22.5 / 28.8 km

Po drodze rozglądam się na boki. Gdzieś po lewej stronie wije się Stara Noteć. Po prawicy widać zabudowania przemysłowego Janikowa. Zza sielskiego żółtego rzepaku wielkie instalacje wyglądają jak zamek jakiegoś czarodzieja. Nie filozofuj, tylko patrz uważnie na drogę, karcę się w myślach, bo obficie wysypana tłuczniem droga może gwałtownie sprowadzić cyklistę do parteru. Udało się, jestem w Sielcu, dobrach Jana Mittelstaedta.

Przystanąłem na chwilę przy budynku starej szkoły i zerknąłem w lewo. Tędy prowadzi zasypana droga, która przecina Starą Noteć. Sto lat temu można było tędy dojechać do okazałego parku i dworu — dawnej siedziby rodu Mittelstaedt. Dzisiaj nie pozostał po nich właściwie żaden ślad. Ciekawe, czy to tutaj Jan Mittelstaedt pisał listy do pruskiego króla?

  • Tło dla: Kołuda Wielka
    24.8 / 28.8 km

W Węgiercach hodują krowy, a Kołuda gęsiną stoi. Mijam kompleks Instytutu Zootechniki. Tam pasą gęsi.

Za budynkami czeka na mnie to wielkie średniowieczne grodzisko, które obserwowałem od strony Ludziska. Jeszcze poczeka, bo asfaltowa droga zachęca, by jechać przed siebie.

Na chwilę przystaję tylko przy zamkniętej na cztery spusty kapliczce. Została zbudowana w 1911 roku z inicjatywy Bolesława Brodnickiego, ówczesnego właściciela Kołudy.

Wydostawszy się z Kołudy postanowiłem jeszcze wykonać skok w bok i sprawdzić, jak się ma Stara Noteć. Przystanąłem na mostku i przez chwilę pogapiłem się w niezauważalny nurt rzeczki. Stara Noteć płynie leniwie, ale we mnie ponownie wstąpiły siły i raźno ruszyłem do Kołudy Małej.

  • Tło dla: Kołuda Mała
    26.2 / 28.8 km

Kołuda Mała, aż taka mała nie jest. W szesnastym wieku oddzieliła się od siostrzanej Kołudy Wielkiej i całkiem nieźle sobie radzi. Ozdobą wsi jest okazały pałac Marii Działowskiej, który zaprojektował Stanisław Mieczkowski. Rezydencja jest własnością prywatną — nie będę się tam szwendał. Moją uwagę przykuło inne miejsce — przydrożny krzyż. Pod nim znajduje się tablica z mocno zatartym napisem. Widać jednak zarys czaszki! Spoczął tutaj Gustaw Mittelstaedt, najstarszy syn Jana i Weroniki. Zmarł jak ojciec w 1831, podczas wielkiej zarazy cholery przywleczonej w czasie powstania listopadowego przez rosyjskich żołnierzy.

  • Tło dla: Skalmierowice
    28.8 / 28.8 km

Obok pałacu skręcam w boczną drogę, żeby dotrzeć do zapory. Tu kończy swój bieg Stara Noteć. A ja? Jadę jeszcze kawałek zażyć relaksu nad Jeziorem Pakoskim. Toczę się powoli, najpierw brukiem, później po jakimś grubym tłuczniu. Nad samym jeziorem muzyka gra na cały regulator, słychać krzyki i śmiechy. W zabawie nikt nie pamięta o troskach. Dla mnie jednak za głośno. Nie odpocznę. Chowam wygniecioną mapę hipsometryczną. Po drugiej stronie jeziora leży wieś Trląg. To już Pałuki. Jest tam co zwiedzać. Jeszcze nie wiem co, ale cóż, nie odpocznę.

Michał Matyjasik, maj 2026

Teraz czas na Ciebie!

Zaplanuj swoją własną przygodę!

Opis zaktualizowany w tym miesiącu.

✓ Aktualne
24 maja 2026 24 maja 2026
Pobierz plik GPX

Pobierając plik akceptujesz regulamin serwisu manowce.com.

Twój plan jest pusty.
Dodaj punkty klikając ikonę przy etapach wyprawy.

Obliczanie parametrów wyprawy…

Bibliografia

W mojej książce „Kujawy na kole” pojawiły się niektóre elementy tej trasy.

  • Danielewski, M. (2016). Sieć grodowa na Kujawach oraz jej funkcje od połowy X do końca XIII wieku.
  • Cofta-Broniewska, A. (1979). Grupa kruszańska kultury przeworskiej: ze studiów nad rozwojem regionalizmu społeczeństw Kujaw. Wydaw. Naukowe UAM.
  • Durczykiewicz, L. (1912). Dwory polskie w Wielkiem Księstwie Poznańskiem.
  • Danielewski, M. (2019). Cuiavia Christiana. U progu chrześcijaństwa i Kościoła na Kujawach w X-XII wieku.
  • Weinkauf, M., Chudziak, W., & Instytut Archeologii (Uniwersytet Mikołaja Kopernika ; Toruń) (2023). Wczesnośredniowieczne grodziska w Polsce. T. 8: Powiat inowrocławski, województwo kujawsko-pomorskie. Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu. Wydawnictwo Naukowe.
  • Cofta-Broniewska, A. (1989). Miejsce pradziejowych i średniowiecznych praktyk kultowych w Kruszy Zamkowej: województwo bydgoskie, stanowisko 13: praca zbiorowa. Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.